Przeżyj niezapomniane wakacje na morzu.
Chorwacja i Grecja czekają!

Rejs rodzinny

Delphia 37 (2007), s/y La Passion du Vin

  • Dzień zaokrętowania :    29.06.2013
  • Załoga : 8 osób
  • Port : Śibenik

Dwutygodniowy rejs rodzinny to odważne przedsięwzięcie. Nie obawiam się o bezpieczeństwo, ale czy nie będą się nudzili ? Spotykamy się w tym samym składzie już drugi raz. Przed trzema latu było super, ale teraz nasi młodzi żeglarze są o trzy lata starsi.
My z Bogusią jesteśmy w „Mandalinie” już w piątek. Trzeba posprawdzać, czy jacht przygotowany odpowiednio do  rejsu, zaształować prowiant, który w rozsądnej ilości przywieźliśmy z Polski, odpocząć po podróży. Z tym snem nie do końca nam się udaje. To już tradycja, że z piątku na sobotę w marinie „Mandalina” miejscowy zespół muzyczny gra na żywo (znakomita muzyka) niemal do białego rana. Z tym „białym ranem” może troszkę przesadziłem, ale teraz dni przecież najdłuższe to i ranek niedaleko. Koniec lipca, początek wakacji, teraz powinienem napisać : słonko, upał ……
A w Dalmacji leje. Pada zupełnie nielegalnie. Wszystkie serwisy pogodowe podają, że tego deszczu nie ma. A on pada i pada z intensywnością ulewy. Ale może sobotnia prognoza się sprawdzi. Ma być słonko. Ma być wspaniały rejs rodzinny.

 
Rejs rodzinny 1
 

Sobota

Jest słonko i bezchmurne niebo. Nasza załoga w drodze, wiemy, że dotrą wieczorem. Jest czas by jeszcze raz wszystko posptrawdzać. Sprawdzić zapowiedzi pogodowe, zastanowić się nad trasą rejsu. Miała być Istria, ale prognozy nie są zachęcające. Silny, przeciwny wiatr. Na pierwsze dni po trzech latach przerwy, to trochę nierozsądne. Czyli zmiana planów. Kierunek „południowy” Ok 20:00 spotykamy się na parkingu:  Agnieszka i Adam / rodzice, Karolina (20 lat), bliźniaki, czyli Oliwia i Wiktor (11 lat) oraz Julka (14 lat). Wieczór spędzamy w porcie. Nie ma sensu wypływać po męczącej podróży z Łodzi. Omawiamy tylko kilka spraw organizacyjnych i do kabinek 🙂

Niedziela

Ostatnie zakupy, przed rejsowa odprawa i wypływamy. Planujemy dopłynąć do Splitu, czyli ok. 50 mil. Dla Chorwacji to ostatni dzień poza Unia Europejską. Liczymy na to, że w Splicie będzie się działo. Baksztag o sile do 5B. Jacht pruje wodę. Prędkość chwilami do 8 w. Sama przyjemność. Kto ma ochotę, staje przy sterze. Przerwa na kąpiel w okolicy Starego Trogiru i dalej w drogę. Wachta przygotowuje pyszne potrawy, w takich okolicznościach wieczorem rzucamy cumy w Splicie. Powstało tu w tym sezonie nowe nabrzeże, w pobliżu mariny ACI. Tam właśnie stajemy. Ludzi mnóstwo. Tak obleganego przez turystów Splitu, jeszcze nie widzieliśmy. Na każdym kroku coś się dzieje. Międzynarodowy konkurs muzyczny, dalej oficjalna scena (z transmisja tv) gości dalmatyńskie klapy, jeszcze dalej kolejne atrakcje…..  Długo by wymieniać. Nie odmawiamy sobie wspaniałych lodów nakładanych w imponujących ilościach do wafelków, zwiedzamy Pałac Dioklecjana. Poprzednio byliśmy tu z przewodnikiem, teraz nie ma takiej potrzeby, tradycyjny „paluch biskupa” / na szczęście, łyk orzeźwiającej wody i ….. wyłazi zmęczenie. Czas na jacht. Już z pokładu oglądamy pokaz sztucznych ogni. To był wyczerpujący dzień. Ciekawe, jakie zmiany pociągnie to wejście do UE ?  Pierwsza zauważalna, to tańsze telefony. Może to dobry znak ?

 
Rejs rodzinny 2 

Poniedziałek

Budzi nas piękne słonko. Na nowej Rivie nie ma prądu i wody. Na pobliskiej stacji też nie ma możliwości uzupełnienie zapasów kąpielowych, ale obok jest marina. Okazuje się, że to piękne, nowe nabrzeże nie dla nas. Dwaj urzędnicy z kapitanatu wyjaśniaja, że  pomyślane jest tylko dla dużych statków wycieczkowych. Musimy odpłynąć, bez pośpiechu, ale jednak. W marinie uzupełniamy zbiorniki z wodą i zgodnie z ułożonym wcześniej planem stajemy na kotwicy przy plaży miejskiej. W międzyczasie oglądamy zawodników wypływających do ostatniego wyścigu  Mistrzostw Europy Juniorów w klasie Laser Radial  (zwyciążył Filip Ciszkiewicz / http://sport.pya.org.pl/aktualnosci/filip-ciszkiewicz-mistrzem-europy-juniorow-w-klasie-laser-radial). Rodzinka płynie na plażę a my z Bogusią relaksujemy się na pokładzie Pasji. Zaczyna wiać. Kotwica nie daje rady, ale sytuacja pod kontrolą. Bardziej martwimy się, czy nie będzie problemu z powrotem z plaży. Załoga popłynęła wpław + ponton. Wracają, nie jest im lekko, ale są coraz bliżej, kotwica góra, załoga na pokład, kierunek Supetar. W porcie dość silny mistral i fala. Stajemy w porcie miejskim przy knajpce. Na kolejny dzień planujemy skutery wodne i wycieczkę po wyspie Brać.

 
Rejs rodzinny 3
 

Wtorek

Dziś plażowe szaleństwa. Nieopodal zaprzyjaźnionej bazy nurkowej Fun Dive Club (http://www.fundiveclub.com/), wynajmujemy dwa Jet Ski. Zabawa przednia !!! Skoki do cieplutkiej wody, zawody w ciućkaniu cukierków wygrywa Oliwka, rzut kamieniem na odległość wygrywa Wiktor. Następnym punktem programu jest wycieczka wynajętym busikiem po wyspie Brać : Vidova Gora, Puciśće, Dol…. to miejsca, które warto zobaczyć. Vidova Gora, to najwyższy szczyt na chorwackich wyspach (780 m.n.p.m.), w miejscowości Pućiśća znajduje się słynny kamieniołom. Opera Wiedeńska, Biały Dom, Watykan…. te słynne budowle zbudowane zostały z Braćkiego Kamena. Na jacht wracamy późnym wieczorem. Wypływamy o zmroku. Kierunek Povlja. Padnięta załoga, kotwica.

 
Rejs rodzinny 4 Rejs rodzinny 5
 

Środa, Czwartek

Pobudka dość ekscytująca. Agnieszka informuje, że płynie do nas wielka motorówka policyjna. No i faktycznie stają przy nasze burcie. Rutynowe sprawdzenie dokumentów jachtu. Niby standard, ale zawsze troszkę emocji :))  Wszystko w najlepszym porządku. Policjanci życzą nam miłego dnia i odpływają. W tym rejsie naszym celem jest Ston. Wpłynięcie do Mali Ston od strony północnej nie jest proste: płycizny, hodowle muszli, wąskie przejścia. Nasz plan, to wpłynąć od strony południowej. Pogoda wyśmienita, przeważają wiatry o sile 4B, rekreacyjne żeglowanie połączone ze szkoleniem. Agnieszka, Karolina i Adam zapragnęli zdobyć licencje pozwalające , w przyszłości, samodzielnie poprowadzić jacht. Gdy tylko zapragniemy, stajemy w uroczych zatokach. Woda „kosmiczna” no i bardzo słona. Z tak przejrzystej wody nie chce się wychodzić.  Wiktora jest niezmordowany ww wskakiwaniu do wody z kosza rufowego. Oliwka , Karolina i Julka pływają jak rybki. Z środy na czwartek nocujemy w Trpanj. Małe, urocze miasteczko letniskowe na Peljeśacu. W porcie tylko my : muringi, woda i prąd. Koszt 300 kn. W pobliskiej kafejce dyskoteka, a trochę dalej w hotelu dansing przy muzyce na żywo.  My bawimy się z nietoperzami obserwując, jak nurkują za rzucanymi przez nas kamykami.  Czwartek pod znakiem ćwiczeń „człowiek za burtą”. Ratujemy mnóstwo rozbitków. Wszyscy przeżyli. Ruszmy dalej. Wiatr południowo-zachódni : halsówka. O rozsądnej godzinie łapiemy bojkę przy knajpce Bili Dvori w miejscowości Loviśte. Baja postawiona przez właściciela zobowiązuje do wizyty w restauracji. Kuchnia już nie działa, ale napoje i lody są cały czas serwowane . Wieczór schodzi nam na karcioszkach w knajpce. Wszyscy gramy w planowanie. Umordowani po dniu pełnym wrażeń wracamy pontonem na jacht. Cały „rejs rodzinny” odpoczywa.

Rejs rodzinny 6
 

 Piątek, Sobota, Niedziela

 

Piątkowy poranek wita nasz rejs rodzinny pięknym słonkiem. Wieje „spokojna” trójeczka. Pomiędzy Peljeśacem a Korćulą jak zawsze ćwiczą deskarze.

Rejs Rodzinny 7Rejs rodzinny 8

 Rejs Rodzinny 9Rejs rodzinny 10

Kilka razy przepływają tuż obok nas. Wiaterek się kończy. Zrzucamy żagle i do wody. Młodzież, alei dorośli szaleją : skaczemy, nurkujemy, dryfujemy….ale przede wszystkim ciągamy się na odbijaczu. To wymaga troszkę wprawy, ale załoga „młodzieżowa” szybko łapie w czym rzecz. Wskaźnik wody pokazuje rezerwę. Trzeba znaleźć jakiś „wodopój”.

Rejs rodzinny 11 Rejs rodzinny 12
 

Z naszych notatek wynika, że w miejscowości Sobra na Mljecie jest stacja benzynowa na której można zatankować wodę. W międzyczasie wiatr wrócił. Baksztagiem dopływamy do wyznaczonego na ten wieczór celu. Jednak na stacji nie ma wody. facecik z obsługi twierdzi, że najbliższa możliwość zatankowania wody, to Korćula. Minęliśmy ją kilka godzin temu. Podpływamy do pomostu gminnego. Dziewczyna z obsługi podaje nam muring. JEST TEŻ I WODA !!!! Opłat tu nie pobierają, ale wypada wejść do knajpki. Rozrzucamy karcioszki i nie wiedzieć kiedy, robi się bardzo późno. Marina była by tańsza:))) Na tę noc zapowiadali borę, do zatoczki wchodzi wysoka fala. Jachtem buja niemiłosiernie, ale zmęczenie daje znać o sobie.
Sobota : kąpiel na plaży, słodki prysznic, śniadanko, uzupełnienie wody i na morze / kierunek Slano. To urocza miejscowość niedaleko Dubrownika. Mamy tam zaprzyjaźnioną Monikę, która prowadzi niezwykłą Wille Rajić. W zatoce „atakuje” nas właściciel restauracji z muringami, ale my płyniemy do portu miejskiego. Stajemy na godzinkę przy nabrzeżu dla rybaków. Zakupy i w dalszą drogę. Do Stonu. Po drodze dopada nas neverin.  Na kilka minut widoczność spada nawet do zera, pada. Ciasny i płytki Kanał Stoński. parkujemy long said do burty niemieckiego jachtu. 220 kuna + woda (50 kn), to koszt postoju. Na wejście na mury jest już za późno. Ta przyjemność zostaje odłożona na jutro. Furorę wśród dzieciaczków robi piekarnia z burkami i ciasteczkami :). Niedziela to wyprawa na mury obronne. To prawdziwe wyzwanie. Na tych murach co roku odbywa się Maraton Stoński.

Rejs rodzinny 13
 

Ciężko przejść wolnym spacerkiem a co dopiero przebiec !!!! Wracamy zwykłą droga. Dolewka wody i w drogę.
Dziś ambitny plan : Jaskinia Odyseusza na w. Mljet i dalej do Velej Luki na Korćuli. Jaskinia piękna, Vela Luka : odległa. Wieje umiarkowana bora. fala rośnie, zmiana planów : Lastovo.
Ok. 02:00 rzucamy kotwicę w Portoroż. Zasłużony sen.

Poniedziałek / Czwartek

Rano przestawiamy się do pomostu z muringami , wodą i prądem. Woda nam jak zawsze potrzebna, prąd sami sobie wyprodukujemy. Tu zamierzamy stanąć tylko na krótko. Wyśmienite lody, partyjka planowania w knajpce, 100 kn. za wodę, badanie potencjału narzeczeńskiego i w drogę 🙂

 
 
 

Kolejny punkt programu to Vela Luka. Po południu zaczynają tworzyć się groźne , burzowe chmury. Jacht w rękach Karoliny. Czyli czujemy się bezpiecznie. Chmury coraz groźniejsze, słychać pierwsze grzmoty. Żagle dół, silnik i oddalamy się od niebezpiecznego brzegu. Przed nami ściana deszczu, jednak główny szkwał szczęśliwie nas omija. Możemy skierować dziób na Velą Lukę. Jest już ciemno.

 
  

Przy nabrzeżu miejskim nie ma miejsca. Pozostaje liczyć na bojkę. W okolicy cały czas się błyska a błyskom towarzyszą groźne grzmoty. Gdy wydaje się już, że żadnej wolnej bojki nie znajdziemy…. jest. Dwie boje na samym końcu !!!! Karolina trenująca w ramach kursu Inshore Skipper ISSA, sprawnie dopływa do bojki. No to karcioszki. Oliwka za to uwielbia oglądać filmy. Kilka razy w trakcie rejsu pytała , jak długo będziemy płynęli do portu. Obawiałem się, że chciała by, by te przeloty były jak najkrótsze. Prawdziwym powodem tych pytań było jednak to, czy zdąży obejrzeć cały film. Czyli miało być długo :))  I żadem przechył nie jest straszny, to wytrawna żeglarka. Szaleństwa w wodzie to specjalność całej załogi. Ale najbardziej słychać Wiktora, Oliwię  i Julkę. Ale Karolina też nie pozostaje w tyle. Ileż oni mają energii. wydaje się, że nigdy nie będą mieli dość.

  

Środę rozpoczynamy od pontonowej wyprawy do miasteczka. Ma, Bogusia, Karolina, Oliwia i Julia idziemy do Velej Spilji. Droga do groty, daje nam w kość. Ale jesteśmy…huuurrrraaa !!!! Ups , przed jaskinią brama a na bramie kłódka – przerwa, czynne będzie dopiero po południu. Agnieszka z Adamem i z Wiktorem wybrali się natomiast do twierdzy na wzgórzu. To chyba dwa razy wyżej niż „nasza” jaskinia. Ale dotarli do celu  !!!, a po powrocie zdążyli jeszcze zrobić zakupy. Zakupy śniadaniowo-obiadowe, to dwa kartony różnych różności. A to czego jeszcze nie kupiliśmy, uzupełnimy po południu jak przestawimy jacht do brzegu po wodę 🙂 Woda, brakujące sprawunki w w dalszą drogę. To ma być Sv. Njedjela na wyspie Hvar, jednak korekta planów : kotwica w okolicy Zielonej Groty przy wyspie Vis. Ładnie wieje, aż szkoda tracić tego wiatru. Kotwicę rzucamy ok 21:30. Karcioszki, książki do poduszki, wypatrywanie spadających gwiazd….. dobrej nocy !! Rejs rodzinny znów odpoczywa.

 

Czwartek do dzień odwiedzin w grotach. Stoimy na kotwicy w pobliżu Zielonej Groty. To 10 min na silniku. Dopływamy ok 09:00, ale to za wcześnie na podziwianie efektów świetlnych wewnątrz. Czekamy, to powinno potrwać ok 20 minut. No i katastrofa, do groty spływają się turyści z całej okolicy. Pontonami, motorówkami a nawet wielki gulet próbuje wpłynąć do środka / masakra. Po wymianie kilku niesympatycznych zdań wypływamy z groty i „wsiadamy” na jacht. Teraz Błękitna Grota. To niedaleko i szybko jesteśmy na miejscu. Tu też tłok, ale kontrolowany. Jeszcze szybka wizyta z zatoce Mezuporat i kierujemy dziób na Komiżę.

Rejs rodzinny kończy na tym relację. Zapraszamy na kolejny rejs rodzinny.

Laguna Krzysztof Zaręba
Grota Roweckiego 2 lok. 56
09-410 Płock
woj. mazowieckie

Tel. +48 501 263 371

Zawsze: 10:00 - 18:00

lagunatour@poczta.onet.pl

NIP: PL7741435806
Znajdź: jachty, rejsy, szkolenia

Czartery jachtów w Chorwacji

Oferujemy czarter jachtów w Chorwacji, zapewniając naszym Klientom możliwość pływania po wyjątkowo czystych wodach tego kraju i poznawanie jego kultury.

Czartery jachtów w Grecji

Polecamy czarter jachtów w Grecji. Wypoczynek w sąsiedztwie piaszczystych plaż, na krystalicznie czystej wodzie, spełni oczekiwania każdego wymagającego żeglarza.

Rejsy w Chorwacji

Wybierając adriatycki rejs w Chorwacji, będziesz mógł przeżyć wspaniałą przygodę i wypocząć jak nigdy dotąd. Zapewniamy komfort, bezpieczeństwo, polskiego skippera. Ofertę dopasowaną do Twoich potrzeb.