Przeżyj niezapomniane wakacje na morzu.
Chorwacja i Grecja czekają!

Rozpoczęcie sezonu 2014

 

Wieści z pokładu Delphii 37, s/y La Passion du Vin

Załoga

  • Krzysztof
  • Bogusia
  • Bernard
  • Krzysztof C.
  • Robert
  • Sławek
  • Jarek
  • Adam

27.03.2014

To już ostatnie przygotowania do rozpoczęcia sezonu w Chorwacji. Cały czas „gorąco”. Zawirowania z transportem, zawirowania ze składem. Ostatecznie wszystko wskazuje, że będzie nas 7 osób. Poza naszą „Pasją” do regat zgłosiły się jeszcze dwa jachty. Zapowiedzi pogodowe optymistyczne, ale to tylko prognozy. Jak będzie, sprawdzimy niebawem.

28.03.2014

Dziś ruszamy. Samoloty do Chorwacji jeszcze nie latają, autobusy nie jeżdżą. Sezon na Adriatyku rozpoczyna się dla naszych żeglarzy wraz z weekendem majowym.
To wielki urok naszego marcowego, chorwackiego żeglowania. Najczęściej jesteśmy pierwszym jachtem wpływającym w sezonie do portu. Myślę o małych portach, bo w tych większych (Trogir, Zadar, Split….), nasza obecność nikogo nie dziwi.

Jedziemy kilkoma samochodami. Z różnych miast. Spotkamy się w marinie Mandalinia. Prowiant kupuje Bernard. Już nie możemy doczekać się specjałów jakie wymyśla na każdym rejsie. Planujemy, że na miejscu będziemy ok 10:00. Jachty będą już przygotowane a my zyskujemy dzięki temu jeden dzień.

29.03.2014

Z przedpołudniowego wypłynięcia nic nie wyszło. Droga nas trochę zmęczyła i decyzja : zostajemy.
Dojechaliśmy też z pewnym opóźnieniem. Po drodze zwiedzaliśmy prześliczne wodospady Rostoke.

  

W marinie Mandalina byliśmy ok 11:30. Jeszcze lokalne zakupy do kambuza, wieczór powitalny z pozostałymi załogami, toasty, prezenty, uzgadnianie programu regat i spać. Zapomniałem o ciekawej sytuacji jaka nas spotkała. Jesteśmy 30 km. od Sibenika, dzwoni telefon. Jakiś żeglarz twierdzi, że przyjechał pociągiem z Austrii na regaty . Na naszą Delphię 37. Nazwisko wyleciało z głowy, żadnej wpłaty nie odnotowaliśmy a żeglarz jest. Dowcip któregoś z kolegów ? Zachodzimy w głowę, czy to my się pomyliliśmy ? Całkiem przypadkowo mamy wprawdzie jedno miejsce, ale miało być przecież 8 osób. Jeden z kolegów ostatniego dnia zgłosił swoją absencję. Okazało się, że ten dodatkowy załogant pytał przed miesiącem o miejsca, dostał odpowiedź, że miejsce jest, ale zapomniał poinformować, że to miejsce rezerwuje dla siebie. Po prostu przyjechał do Chorwacji na jacht  🙂

30.03.2014

 

Niedziela. Czas letni. Śniadanie o 09:00. Pyszne. Start do regat uzgodniony na 11:00.  Wg. prognozy wiatr słaby, ale szczęśliwie ok.10 tej zaczyna powiewać. Linię startu będziemy przechodzili baksztagiem. Start wychodzi nam całkiem dobrze. Grand Solejl 43 pierwszy. My na Delphii 37. Nasze szanse niewielkie, ale liczymy, na to, że na jakimś etapie wyścigu dostaniemy jakiś dobry, prywatny jacht. Piękne słonko i cieplutko. Jestem zaskoczony jak dużo jachtów na wodzie. W zasięgu wzroku jest ich kilkadziesiąt. Nawet w sezonie często tylu nie widać. Wiatr praktycznie zdycha, ale wyobraźcie sobie, nikt nie płynie na silniku. Jachty „leniwie” bujają się z postawionymi żaglami. Na obiad coś wachta pod czujnym okiem Bernarda przygotowuje sałatę. Czegóż tam nie ma ? Z chlebkiem smakuje wyśmienicie. Do tego znakomite włoskie wino. Rewelacja. Na gazie pyrka już rosołek, który jest przewidziany wieczorem. Zabawy węzłami, trochę wykładów teoretycznych, ustalenie wacht na nocny etap regat. A my stoimy w okolicy Rogoznicy. Przy tej prędkości za kilkaset godzin dopłyniemy do mety 🙂  Na szczęście prognozowany jest dość silny wiatr, do 25w. Ale to dopiero jutro. Załoga udaje się na zasłużony wypoczynek.

Zapomniałem opowiedzieć o delfinach. Pływały w pobliżu przez cały dzień. Nawet w nocy przepływały tuż przy jachcie.  Piękne stworzenia.

01.04.2014

Już kwiecień. Przez jakiś czas nie miałem internetu. Walczyliśmy dzielnie, ale jednak nasza Pasja (Delphia37) nie dała rady większym jachtom. Ponieważ na zwycięstwo nie było już szansy, postanowiliśmy się wycofać i odwiedzić mijaną właśnie wyspę Lastowo. Dopłynęliśmy wieczorem w sam raz na obiadokolację. Fajny mały porcik Ubli. Stajemy obok wielkiego promu , który niedawno wyprzedził nas na morzu. Obok stacji benzynowej. Na nabrzeżu prąd i woda. O wodę trzeba było popytać w miejscowym kapitanacie, ale odkręcenie odpowiedniego zaworka to 10 minut. Dziękujemy dobrym polskim piwkiem i jesteśmy zatankowani. Po 30 godzinach żeglugi upragniony odpoczynek. Dawno tak długo nie spałem, do 7:15. Niebo trochę zasnute, ale już ok 10:00 jest słonko. Trochę chłodniej, ale cały czas ciepło. W dalszą drogę do Dubrownika wypłynęliśmy ok. 10:30. Teraz jest czas na ćwiczenia portowe. Odwiedzamy jeszcze zatokę Portoroz i w drogę. Wszystkie żagle, ale wiatru nie ma. Niestety pozostaje tylko silnik, terminarz napięty. Teraz płyniemy sobie w kierunku Starego Miasta . Pozostało ok. 6 godzin.

Mam kilka nowych zdjęć :

 

 

 

 

 

03.04.2014

Zacumowaliśmy tradycyjnie w Starym Mieście. Dubrownik o tej porze urzekający i spokojny. Zwiedzamy nocne miasto. Studnia, kamień, na ltórym próbujemy stawać, ciastka i lody w „Dolce Vita” a na koniec trafiamy do rewelacyjnej knajpki „Mirage”, gdzie urzędują tylko miejscowi. Wiwat Polska, wiwat Chorwacja. Zgoła odmienne toasty na temat kraju sąsiadującego z Chorwację (ze strony naszych nowych chorwackich Przyjaciół). Wspólne śpiewy, spełniamy prośbę o „szła dzieweczka do laseczka”. Pero, syn właściciela konoby ORHAN, zaprasza nas do swojej restauracji następnego dnia. Zaczyna się od propozycji 30% zniżki. Ja dorzucam (w imieniu gospodarzy) dodatkowe 20% upustu. Ale Pero przebija moja propozycję 60 % zniżką 🙂 !!!!! Umawiamy się nastepnego dnia ok 13 tej.

 

 

 

 

 

Stawiamy się punktualnie. Jacht kołysze się na kotwicy w pobliskiej zatoczce. Miejsce przecudowne. Pero ocenia, że to najładniejszy taras w Dubrowniku. Byłem w wielu miejscach, ale to naprawdę jest najpiękniejsze. Na zaostrzenie apetytu – ostrygi. Od restauracji po kieliszku trawaricy. Bogusia prosi o gruszkówkę.  Zupy rybne, krewetkowe i moja pomidorowa. sałatki z ośmiornicy, bećki odrezak, dwa dzbanki świetnego białego wina ……. Z obiecaną zniżką wystawny obiad na 8 osób z dużym napiwkiem kosztuje 800 kuna. Zamawiamy jeszcze kawę / to też dostajemy w formie poczęstunku. Robimy sobie zdjęcie z Pero i Romaną i na koniec dostajemy jeszcze jeden prezent. Dwie butelki rewelacyjnie dobrego wina z Peljeśaca (górna półka). Żal wracać na naszą Pasję, ale kiedyś trzeba. Kierunek Korćula. Dopływamy ok 02:00. Stajemy przy porcie odpraw. Rano uprzejmu urzędnik prosi o przestawienie jachtu w inne miejsce. 100 metrów dalej. Dzień upływa na ćwiczeniach. Manewry w porcie oraz na żaglach. Teraz jesteśmy 15 mil od Hvaru. Wieje jugo. W ostrzeżeniach możliwe 45 do 55w. Ale do tej pory jest spokojnie – 15w. A kilkadziesiąt mil od nas, Artura , sztormowe wiatry zatrzymują w Visie. Na jutro planujemy kolację u naszego Przyjaciela, Roberta. W Vrśine w konobie Donja Banda. Regaty wygrał Artur. Trudno, jesienią odpracujemy naszą porażkę !!!!

 

 

 

 

 

Laguna Krzysztof Zaręba
Grota Roweckiego 2 lok. 56
09-410 Płock
woj. mazowieckie

Tel. +48 501 263 371

Zawsze: 10:00 - 18:00

lagunatour@poczta.onet.pl

NIP: PL7741435806
Znajdź: jachty, rejsy, szkolenia

Czartery jachtów w Chorwacji

Oferujemy czarter jachtów w Chorwacji, zapewniając naszym Klientom możliwość pływania po wyjątkowo czystych wodach tego kraju i poznawanie jego kultury.

Czartery jachtów w Grecji

Polecamy czarter jachtów w Grecji. Wypoczynek w sąsiedztwie piaszczystych plaż, na krystalicznie czystej wodzie, spełni oczekiwania każdego wymagającego żeglarza.

Rejsy w Chorwacji

Wybierając adriatycki rejs w Chorwacji, będziesz mógł przeżyć wspaniałą przygodę i wypocząć jak nigdy dotąd. Zapewniamy komfort, bezpieczeństwo, polskiego skippera. Ofertę dopasowaną do Twoich potrzeb.